wtorek, 8 grudnia 2015

HIDRAVEN- SESDERMA

Witam Kochane!
Już ósmy grudnia, a ja zamieszczam dopiero pierwszy wpis w tym miesiącu. Katastrofa.
Aczkolwiek sporo się u mnie ostatnio dzieje. 
Dwa tygodnie temu zdecydowałam dosłownie z dnia 
na dzień, że wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii. 
Nie, nie na stałe :) W odwiedziny. 
Jak zdecydowałam, tak zrobiłam. 
Było oczywiście cudownie, uwielbiam wracać do miejsc, które znam i w których spędziłam sporo czasu. 
A Londyn darzę szczególnym sentymentem. Chyba jest coś magicznego w tym mieście. 
Zdecydowanie polecam tym z Was, które jeszcze nie były. 

Przechodząc do tematu- Hidraven.
Otrzymałam go od mojej cudownej Ewy na urodziny, które obchodzę w kwietniu. Tak się złożyło, że smęciłam dłuższy czas o tym, że nie mam niczego fajnego do mycia twarzy. 
I przydałoby się to zmienić. Ewka podłapała temat i tak oto, 
w moim posiadaniu znalazł się ten produkt. 
Kochana moja :)


 Hidraven- pienisty krem bez mydła.
Co mówi o nim producent:
"Produkt przeznaczony do codziennego oczyszczania twarzy. Przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry, 
w szczególności delikatnej i wrażliwej, także ze skłonnością trądzikową. Doskonałe rozwiązanie dla skóry źle tolerującej mydło. Polecany do łatwego i szybkiego demakijażu twarzy 
i okolic oczu. Ze względu na swą szczególną kompozycję zalecany do higieny intymnej.
Właściwości: Hidraven Pienisty Krem Bez Mydła jest produktem bardzo dobrze tolerowanym przez skórę dzięki zawartym w nim ekstraktom roślinnym (rumianek, owies, mimoza i aloes). Produkt o właściwościach nawilżających, kojących, regenerujących i chroniących. Triklosan zapewnia działanie przeciwbakteryjne".

Te z Was, które czasem czytają moje wypociny, 
wiedzą, że moja cera jest bardzo, bardzo wrażliwa. 
Choć nigdy wcześniej nie była. A sprawcą tego wszystkiego są źle przeprowadzane zabiegi. 
Będąc na licencjacie, co tydzień miałyśmy zajęcia z gabinetu kosmetycznego. I co tydzień nowe procedury. 
Oczywiście- chcąc nie chcąc- wszystkiego trzeba było spróbować. A jako że o kosmetyce profesjonalnej i wpływie na skórę mało która z nas miała większe pojęcie, wszystkie masowo robiłyśmy sobie wzajemnie krzywdę. 
Choć większość dziewczyn przeszła to bez szwanku, 
ja niestety do dziś borykam się ze swoją 
problematyczną skórą.
Dlaczego w ogóle o tym wspominam? Chciałabym Was ostrzec przed nadmiernym wystawianiem swojej cery 
na próbę. 
Jeżeli wybieracie się do salonów kosmetycznych, zawsze zwracajcie uwagę na PROFESJONALIZM. 
W tych czasach, praktycznie każda "Beata z osiedla'' może wykonywać podstawowe zabiegi kosmetyczne. 
Ale wierzcie mi, że nie każda "Beata" do końca wie co robi. 
I podejrzewam, że żadna nie wiedziałaby co zrobić 
w przypadku nagłej reakcji alergicznej. 
A wtedy nie chodziłoby już tylko o nasz wygląd. 
Myślę, że jest wiele do powiedzenia w tym temacie i mam w planie zrobić o tym osobny post. 
Teraz zostawiam Was z sentencją : 
"Nie zawsze więcej znaczy lepiej".

Co do pianki Hidraven...
Chyba pokochałam ją od pierwszej aplikacji. 
Od kwietnia używam jej praktycznie codziennie (robiąc kilkudniowe przerwy raz w miesiącu) i zostało mi jej jeszcze całkiem sporo.
Świetnie sprawdza się zarówno w przypadku demakijażu jak i zwyczajnego mycia twarzy. Skóra jest dokładnie oczyszczona i zmatowiona. Przy dłuższym stosowaniu zauważyłam, że moja cera jest wyraźnie mniej zaczerwieniona i stała się bardziej delikatna. 
A co najważniejsze, produkt jej nie podrażnił, co jest u mnie na porządku dziennym.
Hidraven ma piękny zapach. 
Nie znam osoby, której by się nie spodobał. 
Aplikacja należy do bardzo przyjemnych, co pokażę Wam 
na zdjęciach.
Po wyciśnięciu na rękę, kosmetyk wygląda tak:


Konsystencja jest żelowa, przezroczysta.

Po rozmasowaniu w dłoniach, powstaje nam cudowna pianka, która jest naprawdę tak delikatna, że trudno to opisać:


Masowanie buzi taką pianką to sama przyjemność, 
wierzcie mi :)

Minusy:
Przy pierwszych dwóch użyciach, kosmetyk piekł mnie 
w oczy. Później już się to nie zdarzyło.
Przy dłuższym stosowaniu, skóra jest aż za bardzo zmatowiona i zaczyna dawać uczucie ściągnięcia. 
Dlatego- jak pisałam wyżej- raz w miesiącu odstawiam produkt na 4-5 dni, po czym znów do niego wracam.
W przypadku higieny intymnej się u mnie nie sprawdził, 
choć i tak żal by mi było go używać. 

Cena to około 60- 70 złotych. Sporo, ale pianka jest tak wydajna, że zdecydowanie się opłaca.
Ja ją kocham :)
W ogóle Sesderma ma świetne produkty, polecam profesjonalistkom zapoznanie się z ofertą firmy. 
Są godni uwagi.
I nie, nie jest to wpis sponsorowany.

A Wy, znacie ten kosmetyk? Zainwestowałybyście w niego?
Całuję!


37 komentarzy:

  1. jak dla mnie trochę dużo jak na taki kosmetyk:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Really interesting post...thx for sharing! xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo kosztuje więc spodziewałam się lepszych efektów. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś innego niż zwykły żel :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja kosmetyku niestety nie znam. Kosztuje sporo, więc oczekiwałabym świetnych efektów.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  6. Cena zabójcza, ale produkt wygląda bardzo ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cena troche odstrasza musze przyznać :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No rzeczywiście musze przyznać cena nie zachęca :D Obserwuje :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozbawiłaś mnie tym stwierdzeniem: ,, każda "Beata z osiedla'' może wykonywać podstawowe zabiegi kosmetyczne":), chociaż masz rację, nie każda ,,Beata" wie co robi. Czekam zatem na ten wpis, który masz w planach.
    Odnośnie żelu, to musi być bardzo ciekawy kosmetyk, chociaż ja nie zdecydowałabym się na niego zważywszy na cenę. Obecnie używam żel-krem z AA, a oczyszczam się glinkami i maskami.
    Pozdrawiam:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś go spróbowała, to zdecydowałabyś się, mówię Ci :) :P

      Usuń
  10. Wspomnienia wróciły, Londyn to wspaniałe miasto :)

    OdpowiedzUsuń
  11. That`s a new product for me, great review!
    Thanks for your comment sometime ago, loved your blog, I`m your new follower on GFC, hope you might follow mine:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tego produktu ale jeśli chodzi o zabiegi, to miałam tak podobnie po renomowanej szkole wizażu. Pół roku leczyłam się u dermatologa z powodu starych kosmetyków. Natomiast mnie rozbawiają kosmetyczki, które chcą wykonywać kwasy, a guzik o nich wiedzą. Sprowadza się to tylko do użycia produktów z PH powyżej 2 i one uznają prepeeling jako już kwas :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, przykro mi Kochana Gosiu...
      I to niestety prawda co piszesz :|

      Usuń
  13. Cena mnie troszkę zniechęca :P może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tutaj w Uk zamiast Beaty z osiedla są tak zwane usługi Facebookowe. Paznokcie z Facebooka, fryzury z Facebooka, a nawet makijaż permanentny z Facebooka. A później przychodzi jedna z drugą właśnie na Facebooka i żali się, że włosy spalone, paznokcie zniszczone itp. Ach o tym by można było książkę napisać jak się kłóci Polka z Polką i wstyd tylko. A co do pianki to pierwszy raz widzę :) Kompletnie nie znam produktu i marki :) Bywaj tu częściej Kochana :) Taka prośba :)

    OdpowiedzUsuń
  15. I am not familiar with the brand, but nevertheless great review. Thx for sharing.
    xox
    Lenya
    FashionDreams&Lifestyle

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię bardzo takie pianki :) moja skóra na pewno by się z nią polubiła :)

    OdpowiedzUsuń
  17. great post and review! thanks for sharing

    Lyosha
    Inside and Outside Blog
    P.S. I’m hosting great glasses giveaway here check it out!


    P.P.S. your blog is so informative and interesting! thank you for your work. new follower here!

    OdpowiedzUsuń
  18. chyba mogłabym zainwestować w nią, od jakiegoś czasu sama borykam się z dziwnymi problemami na twarzy, chociaż nie znam powodu :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Kusisz tym produktem :) nigdy nie miałam żadnej pianki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygląda ciekawie, ale niestety dla mojej suchej cery jej działanie matująco-ściągające może być zbyt silne. Zdecydowanie preferuję nawilżające formuły. Chętnie jednak poznam inne kosmetyki marki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ooo fajna ta pianka... obecnie używam żelu ale chętnie bym potestowała piankę :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie znam tego produktu ale forma pianki podoba mi się :) P.S. Ja po moich zajęciach praktycznych na studiach musiałam się leczyć z ogromnego i okropnego trądziku, ale już jest ok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, przykro mi...
      Ja nadal mam problemy z cerą- niestety :|

      Usuń
  23. Historia o złych zabiegach kosmetycznych jest naprawdę smutna :( Mam nadzieję, że twoja skóra wkrótce będzie w dobrym stanie <3
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Zachęciłaś mnie do tego kosmetyku. Może warto go kupić;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam i sobie chwalę ♥
    ,, Modernizuję '' bloga ! :)
    www.madame-white.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Widać że jest skuteczny i delikatny
    Chociaż pokusiłabym sie o jakiś tańszy zamiennik

    OdpowiedzUsuń